sobota, 19 grudnia 2015

Dla zabicia czasu:)

No ja się z takiej zimy wypisuję!
Ja się pytam gdzie jest śnieg?! :)
Kiedy z rana, z zamyślenia zostałam wyrwana odgłosem trzepanego gdzieś pod blokiem dywanu pomyślałam, że ludzie wiosenne porządki robią...Słoneczko, 10 stopni na plusie, a ja głupia specjalnie chciałam na zimę włosy zapuszczać, bo przecież pod czapką to i tak nie widać tego gniazda na głowie co to mi się utworzyło przy tej okazji.

niedziela, 13 grudnia 2015

Listopadowe wspominki. Stajenne obrazki.

Kilka spraw. Wyszperałam ostatnio z czeluści komputera takie oto zdjęcia Pana Konia, jak jeszcze należał do mnie. I tak się nostalgicznie zrobiło. I tak ...smutno.

piątek, 30 października 2015

Oblicza jesieni.

Mówią, że to wiosna jest czasem odrodzenia i zmian.  Jako, że w naszym życiu wszystko zawsze dzieje się na opak, tak i wszelkie istotne zmiany zachodzą na jesień...
Sen o lepszej przyszłości powoli się ziszcza, a marzenia powoli zaczynają wychodzić ze sfery marzeń i urzeczywistniają się.
Nie trzeba bać się zmian. Strach ma wielkie oczy i hamuje nasz rozwój. Stawiamy śmiałe kroki w nieznane. Wierzymy w celowość naszych działań i jesteśmy przekonani, że tylko ryzykując jesteśmy w stanie się wznieść na wyżyny.
Żyjemy, nie wegetujemy.
Działamy, nie tylko mówimy, że chcemy...
Rewolucja:)

niedziela, 2 sierpnia 2015

-Patrz jak tam ryba się spławia! -To nie ryba...to kaczka nurkuje;)

-A czemu ten ręcznik jest taki mały?
-Bo to jest ręcznik "półetatowy"
-Jaki?
-No taki dostają u nas pracownicy zatrudnieni na pół etatu...
-Ale przecież Ty pracujesz na cały etat?
-Ale byłem na L4...

I takie kwiatki na kopalni;)

czwartek, 23 lipca 2015

Radośnie, folkowo...ku słońcu:)

Przede wszystkim chciałabym gorąco podziękować za gratulacje i życzenia!  Cieszy mnie fakt, że tyle osób jeszcze o nas pamięta i zagląda na bloga.

Zdarzył mi się okres marazmu, chwila zadumy i zwątpienia.  Życie podgryza mnie po pęcinach jak goniący konia pies...Walczę, by starczyło sił podnieść zad i zamachnąć się kopytem;)
A tak, ciągle oglądam się za siebie.  Ale na szczęście coraz rzadziej.
Tyle naszego dobrego, że wreszcie udało nam się uporać z formalnościami i ogarnąć ten ślub. W zasadzie wszystko zorganizowaliśmy sami! Aż dziw, że tak dobrze wyszło:)
Czy coś się zmieniło? Zabawne ile osób o to pyta.  Bliżej nam do wspólnych celów i zdwojone siły mamy na ich realizację. Tyle.

środa, 15 lipca 2015

Wymarzona żona

Stało się! Wyszłam i nie wrócę. Mam nadzieję...choć człowiek w życiu pewny może być tylko śmierci.
W każdym razie trzasnęłam drzwiami i z hukiem pożegnałam stan cywilny: panna.
Przekroczyłam więc próg i wyszłam za mąż. I co? I nic...Nic się nie zmieniło.
Jedynie nazwisko mamy teraz takie samo. Lepiej. Krótsze jest. Podpisywanie dokumentów w pracy jeszcze nigdy nie było takie proste;)
Jest nas dwoje jak zawsze. Egoizm na pół. Miłość, partnerstwo, przyjaźń i komunikacja.
Tacy byliśmy i tacy będziemy.
Wspólne pasje i plany. Większość nas łączy, czasem coś dzieli. Ale to ciągle ci sami my.
I potrafimy o tym rozmawiać. O tym i o czymkolwiek....
A to dużo w dzisiejszym świecie.

środa, 4 marca 2015

Wieczorami...

Wieczór jak co dzień.
Królik niszczarka radośnie hasa po mieszkaniu i rozbija się o meble, a pies ze stoickim spokojem leżakuje na podłodze i wymaga miziania. O tak: